Dostępne na rynku monitory mogą być wyposażone w wiele różnych złącz do przesyłania wideo. Od standardu w postaci HDMI i DisplayPort po wciąż dostępne w starszych konstrukcjach DVI lub D-Sub. Coraz częściej wśród nich pojawia się również port USB-C, jednak nie wszyscy mają świadomość tego, jak użyteczny jest to standard.
Na co uważać przy monitorach z USB-C?
Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt, że USB-C jest już powszechnie wykorzystywanym standardem chociażby w smartfonach i innych urządzeniach mobilnych. Nie każdy port oraz przewód tego typu jest jednak zdolny do przesyłania danych, w tym obrazu. Część z nich pozwala użytkownikom wyłącznie na ładowanie podłączonego urządzenia.
Dlatego też podczas poszukiwania monitora, warto zwrócić uwagę na to, czy jego złącze USB-C obsługuje DisplayPort Alt Mode. Takie oznaczenie służy jako informacja dla kupującego, że port pozwala na przesyłanie obrazu i dźwięku z podłączonego urządzenia do monitora. Jednak zastępstwo dla popularnego standardu HDMI lub DisplayPort nie jest jedynym atutem takiego rozwiązania.
Jeden przewód, pełna funkcjonalność
Jeżeli wyświetlacz wyposażony został również w inne złącza, które jednak nie służą do przesyłania obrazu – np. pokroju USB-A, Ethernet lub audio – to domyślnie może on pełnić funkcję hubu. Wiele konstrukcji wyposażonych jest w kabel USB-B, który pozwala na podłączenie monitora do komputera i przesyłanie danych z PC lub laptopa do urządzeń podłączonych bezpośrednio do monitora.
Wymaga to jednak wykorzystania portu USB-A w urządzeniu źródłowym oraz osobnego wyjścia, które pozwoli na transfer obrazu i dźwięku do ekranu i głośników. USB-C z DP Alt Mode eliminuje tę konieczność, co pozwala na osiągnięcie pełnej funkcjonalności przy wykorzystaniu wyłącznie jednego kabla. Jest to szczególnie istotne z perspektywy firm korzystających z systemu hot desków, ponieważ takie rozwiązanie pozwala na pełną kompatybilność wszelkich urządzeń.
Dzięki temu nie trzeba również kupować osobno drogich stacji dokujących z wieloma złączami, jako że monitor służy w charakterze pośrednika w komunikacji między podłączonymi do niego urządzeniami. To z kolei pozwala na dużo łatwiejszą organizację pracy hybrydowej w firmie, a także przyspiesza i upraszcza strukturę informatyczną za sprawą możliwości szybkiego podłączenia dowolnego urządzenia do każdego stanowiska.
Ponadto dostępna jest możliwość połączenia łańcuchowego kilku monitorów (wyposażonych w wyjście DP-Out) jednym kablem, czyli tzw. Daisy Chain. Dzięki temu stanowiska wielomonitorowe mogą funkcjonować bez konieczności łączenia każdego ekranu bezpośrednio z urządzeniem źródłowym. Jest to rozwiązanie wygodne i pozwalające ograniczyć liczbę potrzebnych kabli, co szczególnie doceni dział IT.
Na co jeszcze zwracać uwagę?
Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia maksymalnej przepustowości portu USB-C. Jeżeli mamy zamiar wypełnić wszystkie porty do monitora wyłącznie zewnętrznymi pamięciami masowymi, lepszym wyborem może okazać się standard Thunderbolt 4 lub USB4, które charakteryzują się znacznie wyższymi wartościami transferu.
Warto jednak mieć na uwadze fakt, że sprzęty wyposażone w tego typu złącze mogą być zauważalnie droższe. Wynika to z konieczności ponoszenia przez producentów opłat licencyjnych oraz certyfikacyjnych. Z tego powodu nie zawsze zakup monitora z portem Thunderbolt 4 będzie opłacalnym wydatkiem, a wszystko zależy od tego, w jaki sposób użytkownik zechce wykorzystać hub.
Należy również upewnić się, że sam kabel USB-C wspiera przesyłanie danych z odpowiednią przepustowością, a nie tylko energii. Jeżeli do portu nie będzie podłączony kompatybilny przewód, to jego funkcjonalność będzie ograniczona. Warto więc sprawdzać parametry tego typu akcesoriów, żeby zyskać pewność, że będą one w pełni wykorzystywać możliwości złącza.
– Port USB-C z funkcją DP Alt Mode pozwala znacząco zredukować chaos stanowiska pracy, a także poczynić wymierne oszczędności – mówi Paweł Ruman, Country Sales Manager w AOC i Philips Monitors. – Użytkownik indywidualny nie odczuje tak bardzo dodatkowego zakupu pojedynczego kabla lub osobnego hubu. Jednak firmy, które zatrudniają dziesiątki, setki lub tysiące pracowników, dla których muszą przygotować osobne stanowiska pracy, mogą odnotować znaczące oszczędności, jeżeli nie mają wymogu kupowania dodatkowych kabli lub zewnętrznych stacji dokujących.
